Jubileuszowa rozmowa AMW: „Otwarci na każde wyzwanie. Kierunek zadań wyznaczają Siły Zbrojne RP”

POWRÓT DO LISTY
Biuro Prezesa AMW
9 marca 2026

W 2026 r. Agencja Mienia Wojskowego obchodzi okrągły, 30. jubileusz istnienia. Żeby przybliżyć, czym zajmujemy się od trzech dekad oraz, co czeka nas w najbliższej przyszłości, będziemy regularnie publikować materiały dotyczące firmy. W marcu prezentujemy rozmowę z wiceprezesem AMW, płk. Przemysławem Gogolińskim.  

Jakie znaczenie pełni Agencja Mienia Wojskowego w systemie obronnym państwa? Jak ta rola ewoluowała przez ostatnie trzy dekady?

Płk Przemysław Gogoliński, wiceprezes Agencji Mienia Wojskowego: - Jeszcze kilka lat temu byliśmy postrzegani jako instytucja odpowiedzialna za zapewnienie zakwaterowania dla żołnierzy, obrót mieniem koncesjonowanym i niekoncesjonowanym, zbędnym Siłom Zbrojnym RP, czy zbycie, bądź wynajmowanie nieruchomości. Obecnie stajemy się agencją odpowiedzialną za wspieranie wojska w zakresie realizacji zadań strategicznych bądź operacyjnych.

O jakim wsparciu mówimy?

- Widać to przede wszystkim w obszarze logistycznym: wsparciu w zakresie przygotowania infrastruktury czy wyżywienia wojsk sojuszniczych. To elementy, które pojawiły się w ostatnich latach i odgrywają coraz istotniejszą rolę w budżecie agencyjnym.

Agencja Mienia Wojskowego to dość specyficzna instytucja, skoro cywilni specjaliści obsługują armię. Zna pan podobne struktury?

- Jeśli chodzi o polskie siły zbrojne jesteśmy dość wyjątkową firmą. Natomiast podobną rolę pełni chociażby Zakład Inwestycji Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (ZIOTP). Tam, podobnie jak w Agencji Mienia Wojskowego, pracuje garstka żołnierzy na stanowiskach menadżerskich. Całą instytucję realizują i obsługują pracownicy cywilni. Niemniej, ZIOTP zajmuje się tylko procesem inwestycyjnym, zakres zadań AMW jest o wiele szerszy.

Skoro rosną potrzeby, a zadań jest więcej, wymaga to większej liczby specjalistów zatrudnionych w AMW?

- Oczywiście. Najbardziej oczywistym elementem jest znajomość języka angielskiego. Kiedy agencja rozpoczęła współpracę z wojskami sojuszniczymi, w tym wypadku armią Stanów Zjednoczonych, potrzebowaliśmy pracowników, którzy będą w stanie się porozumiewać. I to nie tylko w zakresie codziennych kontaktów, ale także rozmów na tematy techniczne, dyskusji telefonicznych czy przez Skype’a. Nie ma możliwości realizowania większej liczby zadań bez zwiększania zatrudnienia. Tylko stworzenie Departamentu Inwestycji Wojskowych wiązało się z kilkudziesięcioma nowymi etatami. Potrzebujemy specjalistów. Każde dodatkowe zadanie nakładane na agencję wymaga środków do jego realizacji.

Poszukiwanie pracowników spoza armii to odpowiedni kierunek?

- W naszej branży outsourcing z rynku cywilnego jest nieunikniony. Żeby jakość pracy była na odpowiednim poziomie, potrzeba odpowiednich pieniędzy. Specjaliści z rynku potrzebują bodźca finansowego, konkurencyjności. Podobnie funkcjonuje to w państwach sojuszniczych, na przykład u Amerykanów czy Norwegów.

Kto, jako pracownik, jest obecnie najbardziej pożądany przez Agencję Mienia Wojskowego?

- Przede wszystkim wzrasta liczba i wartość umów zawieranych przez agencję. Pracownicy, którzy je obsługują, muszą znać przepisy dotyczące wydatkowania środków publicznych. Do tego umiejętność prowadzenia negocjacji biznesowych z kontrahentami. To niezwykle ważne, żeby wydatkować środki celowo i oszczędnie. Nie można zapominać o pozostałych obszarach naszej działalności. Zakwaterowanie sił zbrojnych to istotna sprawa. Jako żołnierz zawodowy przez wiele lat byłem „klientem” Agencji Mienia Wojskowego. Bo właśnie tak trzeba postrzegać wojskowych. Ważne jest, aby nasi pracownicy rozumieli potrzeby naszych klientów, wykazywali się profesjonalizmem i zrozumieniem w kontaktach z nimi.

Ma pan dobre doświadczenia czy wolałby pan to przemilczeć?

- Czasy się zmieniają, podejście do klienta jest bardzo ważne. Chcemy, żeby każdy żołnierz był załatwiany szybko, uzyskał dokładną informację dotyczącą zaspokajania potrzeb mieszkaniowych. Żeby nie czuł się traktowany jak piąte koło u wozu. Pracownicy Agencji Mienia Wojskowego muszą pamiętać, że to my jesteśmy dla wojska, a nie wojsko dla nas. 

Faktem jest, że czas oczekiwania na przydział mieszkania udało się zmniejszyć z kilku lat do sześciu miesięcy.

- Trzeba jednak pamiętać, że spory wpływ miało tu świadczenie mieszkaniowe. Żołnierz może je uzyskać zamiast mieszkania, oscyluje ono na poziomie 40 proc. wartości rynkowej najmu mieszkania. Wielu wojskowych zdecydowało się samodzielnie zadbać o swoje lokum. W tej chwili ok. 80 proc. żołnierzy pobiera świadczenie. Nie zmienia to faktu, że musimy zabezpieczać internaty dla wojskowych, dbać by były na odpowiednim poziomie.

Jeśli mielibyśmy się bliżej przyjrzeć zasobowi mieszkaniowemu Agencji Mienia Wojskowego, standard wydaje się całkiem dobry?

- Z pewnością, źle nie jest. Wiele zależy od lokalizacji. Obecnie największym wyzwaniem jest dla nas tworzenie nowych jednostek. Ich powstawanie i nadążenie za stworzeniem możliwości zakwaterowania jest bardzo trudne. Przykładem jest Kraków: znacząco oraz bardzo szybko wzrosła tam liczba żołnierzy.

A flanka wschodnia?

- Od kilku lat to jeden z naszych priorytetów: 1. Dywizja Piechoty Legionów, 18. Dywizja Zmechanizowana to dwa związki taktyczne, które są intensywnie rozbudowywane. Potrzeby mieszkaniowe rosną. Nie można jednak zapominać o ścianie zachodniej, tam też są żołnierze. Wyzwań mamy dużo, ale dajemy radę. 

Jak pan postrzega kolejne zadania stawiane przed Agencją Mienia Wojskowego? Czego należy się spodziewać?

- Kierunek wyznaczają Siły Zbrojne RP, jesteśmy otwarci, chociaż niektóre obszary nas zaskakują, chociażby proces pozyskania Huty Częstochowa. Jeszcze na początku roku 2025 nie przeszło nam przez myśl, że będziemy wspierać wojsko w obszarze przemysłu wojskowego. Do tego udział w dobrowolnych szkoleniach wojskowych, czyli program „wGotowości”. Na stole jest także budowa infrastruktury dla potrzeb ludności cywilnej. To obszar, który wymaga doprecyzowania i wykorzystania drzemiącego potencjału agencji.

Jak powinna się rozwijać AMW w kontekście inwestycji infrastrukturalnych i w ramach współpracy z sojusznikami z NATO?

- W zakresie współpracy sojuszniczej, najistotniejsze są inwestycje realizowane na rzecz wojsk amerykańskich w ramach umowy EDCA (Umowa o Wzmocnionej Współpracy Obronnej – red.). Tym niemniej, współpracujemy bardzo blisko z Norwegami, nawiązaliśmy kontakty z agencją w Wielkiej Brytanii. Uczestniczymy w szeregu konferencji międzynarodowych. Jesteśmy tam prelegentami przedstawiającymi stanowisko strony polskiej i nasze zaangażowanie. Dlatego stale musimy się doskonalić, rozwijać: nasi specjaliści muszą nie tylko znać język angielski, ale także szereg przepisów, dokumentów czy porozumień międzynarodowych.

Kładzie pan nacisk na współpracę z Amerykanami, ale czy w obliczu zmian na międzynarodowej scenie politycznej, AMW jest w stanie dobrze współdziałać z innymi sojusznikami?

- To już się dzieje. Wspieramy chociażby wojska norweskie, które przebywają na terenie Polski. Pokazuje to naszą elastyczność. Jesteśmy w stanie pokazać, że możemy współpracować nie tylko na rynku krajowym: możemy być realnym partnerem czy wzmocnieniem polskich sił zbrojnych w obszarze współpracy międzynarodowej.   

Czy Agencja Mienia Wojskowego potrzebuje zmian w ustawie, żeby funkcjonować lepiej?

- W ciągu ostatnich lat Ustawa o Agencji Mienia Wojskowego przechodziła szereg zmian. Z pewnością sporo obszarów należałoby uregulować, ale dostrzegamy także regulacje ograniczające naszą płynność działania. Skutek? Chociaż budujemy zasób specjalistów, którzy potrafią wspierać Siły Zbrojne RP na poziomie wojska, czasem jest nam trudno. Przede wszystkim chodzi o elementy związane z Ustawą Prawo zamówień publicznych.

Powoduje opóźnienia?

- Procedury zamówieniowe powodują, że ciężko dotrzymać tempa wojsku. Przykładem jest obozowisko kontenerowe tworzone kilka lat temu. Polskie Siły Zbrojne były w stanie wykonać je w trzy miesiące od wydania rozkazu. My nie możemy tego zrobić, bo trzy miesiące zajmuje przeprowadzenie wszystkich procedur. W kontekście realizacji zadań, procedura zmiany planu finansowego agencji to również element, który zabiera nam kilka miesięcy w roku.

Agencja Mienia Wojskowego rywalizuje z Rejonowymi Zarządami Infrastruktury podlegającymi pod Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych?

- Nie można tak tego postrzegać. Agencja uzyskała zdolności w zakresie budowy infrastruktury na potrzeby wsparcia Sił Zbrojnych RP. Ilość środków finansowych przeznaczonych na realizację zadań inwestycyjnych, w ciągu ostatnich kilku lat, wzrosła ponad pięciokrotnie. RZI nie są w stanie obsłużyć wszystkich zadań.

AMW na tym korzysta?

- My nie mamy pokazywać, kto jest lepszy. Mamy realizować zadania tam, gdzie siłom zbrojnym brakuje sił z uwagi na natłok pracy. Jeśli, jako podmiot działający na rynku cywilnym, mamy możliwości pozyskiwania specjalistów w większym zakresie niż zarządy infrastruktury, działa to tylko na ich korzyść. Bo możemy im pomóc i działać wspólnie.    

Zobacz poprzednie zdjęcia
Zobacz następne zdjęcia Wyświetl galerię
zamknij galerię
Zobacz poprzednie zdjęcia Zobacz następne zdjęcia

Zobacz także

09.03.2026 Jubileuszowa rozmowa AMW: „Otwarci na każde wyzwanie. Kierunek zadań... 17.02.2026 Dzięki AMW policja zyska superkomendę 09.02.2026 „AMW dowozi…” , czyli brylujemy w mediach 06.02.2026 Gest AMW dla artystów. Szansa dla młodych muzyków z Kołobrzegu 27.01.2026 Agencja Mienia Wojskowego w ramach długofalowej i kluczowej obsługi...
WSZYSTKIE AKTUALNOŚCI
POWRÓT DO LISTY
...
PRZEJDŹ DO ANKIETY