Podczas lotu treningowego przed Międzynarodowymi Pokazami Lotniczymi AirSHOW Radom 2025 mjr Maciej „Slab” Krakowian zginął śmiercią lotnika. Żeby uczcić Jego pamięć, publikujemy ostatni wywiad prasowy, którego udzielił specjalnie dla widzów pokazów. Tekst miał się ukazać w ekskluzywnym wydaniu gazety „Lotnictwo Aviation International”. Do druku było przeznaczone wyłącznie 600 egzemplarzy czasopisma. Prezentujemy również materiał filmowy przygotowany specjalnie, żeby uczcić wyjątkowego człowieka, wielkiego patriotę i wybitnego pilota – mjr. Macieja „Slaba” Krakowiana.
Pańska fascynacja lataniem zaczęła się od śmigłowców, a został pan liderem prestiżowego F-16 Tiger Demo Team. Wyjaśni pan to?
Mjr pil. Maciej „SLaB” Krakowian: - Zaczęło się od oderwania od ziemi. Leciałem śmigłowcem w wieku 3-4 lat. Sama możliwość wzniesienia się, zobaczenia wszystkiego z góry, zainspirowała mnie. Ciężko wrócić do myśli z okresu tak wczesnego dzieciństwa, ale najbliżsi powtarzają moje deklaracje o tym, że w przyszłości będę latał. Chciałem po prostu latać, nie wiedziałem jeszcze, gdzie. Koniec końców, wylądowałem na F-16, ale zobaczymy czy nie wrócę jeszcze do śmigieł. Kilka projektów dopiero nabiera kształtów.
Wybrał pan wojsko ze względu na brata.
- Kiedy byłem małym chłopcem, mój brat uczęszczał już do liceum wojskowego w Toruniu. Później został żołnierzem zawodowym. Jak sądzę, skłoniło mnie to do wyboru podobnej ścieżki. Poza tym, kiedy moja fascynacja lotnictwem się rozwinęła, zapragnąłem latać na samolotach odrzutowych. Żeby spełnić to marzenie, związałem się z wojskiem. Później zrozumiałem jaka to odpowiedzialność, co tylko umocniło mnie w moim wyborze.
Jak sądzę, nie każdy będzie mógł przejść podobną ścieżkę jak pan i szkolić się chociażby w Stanach Zjednoczonych. Co by pan poradził młodym ludziom, którzy marzą o lotnictwie?
- Z perspektywy czasu, zastanawiam się, dlaczego nie wykorzystałem wszystkich możliwości oferowanych mi przez moje szkoły i uczelnie. Mam takie poczucie, że niekiedy górę brała choćby chęć odpoczynku. Porada dla przyszłych lotników: obrać cel i dążyć do niego za wszelką cenę. A na pewno nigdy nie poddawać się ze względu na niepowodzenia czy nieprzychylność otoczenia.
Trudno odmówić panu determinacji. Już na początku swojej kariery mógł pan zostać oficerem amerykańskich sił powietrznych, a zdecydował się pan na Wojsko Polskie. I to od stopnia starszego szeregowego. Dlaczego?
- Od zawsze zachwycamy się wszystkim, co zagraniczne. A nie doceniamy tego, co dzieje się w Polsce. Zrobiliśmy ogromny postęp. Do powrotu do kraju skłoniła mnie także możliwość przekazania swojej wiedzy. Jestem patriotą, wyjazd na kilka lat szkolenia za granicą jest bardzo atrakcyjny, ale nie widziałem się tam na dłuższą metę.
Otarł się pan o Lotniczą Akademię Wojskową, ma pan porównanie do amerykańskich standardów. Jak pan ocenia Szkołę Orląt w Dęblinie?
- Na LAW przeszedłem przez kurs oficerski, ale w Dęblinie spędziłem trzy lata w liceum lotniczym. Obiekt akademii znam bardzo dobrze. Porównując Szkołę Orląt do USAF Academy w Colorado Springs, widzę coraz więcej podobieństw. Komendanci, dysponując wiedzą amerykańską i współpracując z uczelniami zagranicznymi, wprowadzają odpowiednie rozwiązania do Dęblina. Przyznaję, że nasza infrastruktura bardzo przypomina tę z Colorado. Poziom akademicki też jest bardzo wysoki. Nie mamy się czego wstydzić.
Zapytam wprost: co zrobić, żeby zostać liderem F-16 Demo Team?
- Obecnie, w Polsce, jesteśmy w stanie wyszkolić takiego pilota absolutnie od zera. Trzeba oczywiście skończyć odpowiednią akademię, a później, już jako pilot F-16, przejść poszczególne stopnie kariery lotniczej i zdobyć wszystkie poziomy wyszkolenia. Śmieję się, że pilot pokazowy to wisienka na torcie. Niemniej, loty pokazowe to zupełnie inne latanie niż loty taktyczne.
Skąd różnica?
- Lotnictwo pokazowe to loty solo na niskich wysokościach, przy ogromnych prędkościach i niemal ciągłym przeciążeniu. Często dochodzą do tego akrobacje. Loty taktyczne to z kolei duże ugrupowania, wykorzystanie uzbrojenia, taktyki i ciągła analiza sytuacyjna. Dlatego porównywanie jest trudne. I jedno, i drugie wymaga dużego skupienia oraz umiejętności.
Powiedział pan o „wisience na torcie”. Wyjaśni pan?
- Żeby zostać pilotem pokazowym, trzeba znaleźć się w gronie najbardziej doświadczonych pilotów oraz zyskać zaufanie przełożonych. Nie chodzi też tylko o samo latanie, ale również wyjście do publiczności. Radość z ludźmi z tego, co zobaczyli. Zawsze powtarzam, że jeśli po moim pokazie chociaż jedna osoba zainteresowała się lotnictwem wojskowym, wykonałem swój cel. To przekazywanie pasji dalej.
Ma pan sentyment do AirSHOW Radom?
- Każdy pokaz, który wykonujemy w Polsce, jest bliski mojemu sercu. Wiem, że latam dla rodaków i mogę pokazać, co potrafi moja maszyna. Faktem jest, że Radom jest ukoronowaniem pokazów lotniczych w kraju: największa publiczność, prestiż. Do tego śmietanka pilotów z Europy, a nawet całego świata.
Panie majorze, czy poleciłby pan widzom zwrócić uwagę na coś szczególnego w trakcie waszego pokazu?
- Moja wiązanka ewoluowała przez lata - stała się krótsza, bardziej dynamiczna i „latana” bliżej publiczności. Samolot jest w ciągłym polu widzenia gości, lata bardzo blisko. Mówimy o kombinacji wielu manewrów, przelotów i akrobacji. Proszę jedynie o skupienie, bo każda sekunda jest warta uwagi. Nasz pokaz to jednak nie tylko 10 minut w powietrzu. Przed i po pokazie zapraszamy do naszego namiotu promocyjnego, gdzie można poznać i porozmawiać z całym tygrysim teamem. Mimo, że nasze demo to pokaz indywidualny, na sukces pracuje cała ekipa F16 Tiger Demo Team. Bez ciężkiej pracy personelu technicznego „za kulisami” nie byłbym w stanie prezentować możliwości naszego Vipera.
Rozmawiał Jakub Szczepański, rzecznik prasowy Agencji Mienia Wojskowego
„Czasem silnika konie ogniem się rozpalą, przyczajone śmigło przetnie spadochronu śliską nić. Męczy się mózg i dłonie, serca w piersiach walą, bośmy młodzi, chcemy zwycięstw, chcemy żyć!
A jeśli z nas ktoś legnie wśród szaleńczych jazd, czerwieńszy będzie kwadrat, nasz lotniczy znak.
Znów pełny gaz — bo cóż, że spadła któraś z gwiazd, gdy cała wnet eskadra pomknie na szlak”.
Marsz Lotników
